13 października 2010

Podręcznik zza oceanu

Wiosną tego roku prawie wpadła mi w ręce książka The Power of Comics Randy'ego Duncana i Matthew J. Smitha. Piszę prawie, bo gdy zobaczyłem ją na stoisku wystawionym przy jednej z konferencji anglistycznych przez dwa dni hamletyzowałem, czy powinienem ją kupić, a gdy wreszcie podjąłem decyzję, okazało się, że ostatni egzemplarz właśnie sprzedano. Wypełniłem więc druk zamówienia i książka przyjść miała pocztą po góra trzech tygodniach. Ostatecznie przyszła dopiero po trzech miesiącach, ale w końcu mogłem położyć na niej swoje łapy.

The Power of Comics to książka, która chwilami nie może zdecydować się czym chce być. Z jednej strony pozuje trochę na uniwersalny i międzynarodowy podręcznik o komiksie jako takim. Szybko jednak zauważa się, że jest to kniga pod każdym względem amerykańska i czytana przez Europejczyka sprawia nieco dziwne wrażenie. Dotyczy to zarówno treści jak i formy książki. Dwa rozdziały poświęcone historii komiksu oddają wprawdzie sprawiedliwość europejskim prekursorom medium (Hogarth, Töpffer, Busch), lecz później skupiają się niemal wyłącznie na komiksie amerykańskim. Nie znajdziemy więc tu dłuższych fragmentów na temat europejskich klasyków - Moebiusa czy Andreasa Martensa. Rozdział 13 zatytułowany "Comics Culture around the World", który z założenia opisywać ma komiksy w innych częściach świata poświęca raptem po 3 strony komiksowi europejskiemu i japońskiemu. Jednocześnie swoista polityczna poprawność lub zwykła kurtuazja każe autorom poświęcić tyle samo miejsca komiksom najbliższych sąsiadów USA: Kanadzie i Meksykowi, przy czym "sekcja kanadyjska" zamyka się konkluzją, że komiksy z tego kraju niespecjalnie różnią się od amerykańskich. Należałoby więc zapytać, czy warto poświęcać im aż tyle miejsca co Europie i Japonii, skoro te rynki różnią się od Stanów w sposób zasadniczy i wymagałyby bogatszego opisu. Rozdział 10 poświęcony jest w całości komiksowi superbohaterskiemu, jednoznacznie kojarzonemu z Ameryką, który w zasadzie nigdy nie zakorzenił się mocno w innych częściach świata (w Europie znamy wprawdzie Supermana, Batmana i X-menów, ale jest to kropla w morzu setek gości w trykotach hasających na kartach komiksów za oceanem). Rozdziały 4, 5 i 8, poświęcone odpowiednio przemysłowi komiksowemu, twórcom i czytelnikom, traktują niemal wyłącznie o realiach amerykańskich. Nie mogło zabraknąć również części o komiksie i ideologii (rozdział 11), w których autorzy mimochodem tłumaczą się z amerykańskiego "imperializmu kulturowego" i hołdują politycznej poprawności, usiłując oddać sprawiedliwość wszystkim, a zwłaszcza Afroamerykanom. Charakterystyczne jest także to, że rozdziały poświęcone historii skupiają się raczej na historii przemysłu, a nie samego komiksu. Dowiemy z nich więc które wydawnictwo przejęło inne wydawnictwo, którzy wydawcy pokłócili się między sobą, a nawet o tym ile kosztowały czy o ile wzrastały ceny komiksów. Nie dowiemy się jednak dlaczego Krazy Kat Herriman na tle swojej epoki wybitnym komiksem był.

"Amerykańskość" książki nie jest jednak wadą. Dzięki niej lektura to znakomita okazja, by spojrzeć ma komiks z nieco innej, nie-europejskiej perspektywy oraz zapoznać się z kulturą komiksu za oceanem. Warto bowiem zauważyć, że The Power of Comics traktuje zjawisko komiksu amerykańskiego kompleksowo: omawia zarówno historię samego medium, jak i kontekst społeczno-kulturowy z którym funkcjonuje, a nawet techniczne aspekty tworzenia komiksów. Świetne wrażenie robią rozdziały poświęcone historii komiksu (amerykańskiego), które mimo specyficznej, zorientowanej na przemysł perspektywy, opisuje również realia społeczno-kulturowe wpływające na ewolucję komiksu (np. powstanie crumbowskiego Undergroundu). Warto poświęcić też więcej uwagi rozdziałom 6 i 7 (o tworzeniu i czytaniu komiksów), które ocierają się o miękką i przyjazną czytelnikowi semiotykę, czyli skupiają się na komiksie jako produktowi złożonemu ze znaków.

Na uwagę zasługuje też sama "amerykańska" forma książki. The Power of Comics jest w założeniu podręcznikiem akademickim, lecz podręcznikiem zupełnie innym niż te pisane i wydawane w Polsce. W naszym środowisku uniwersyteckim panuje przekonanie, że podręcznik dla studentów to w zasadzie książka naukowa, może nieco uproszczona, zazwyczaj wypełniona jednak abstrakcyjnymi teoretycznymi rozważaniami, często nie stroniąca od ezoterycznej, naukowej terminologii. Oczekuje się, że studenci będą bez kłopotu podążali za zawiłymi dygresjami i często dość chaotycznym wywodem, którego spójność dostrzega wprawdzie autor-doktor-habilitowany, lecz tylko on. Studenci powinni więc czytać jak naukowcy; nie dla przyjemności, lecz dla wiedzy. Książka Duncana i Smitha jest raczej książką popularnonaukową, która uczy, ale stara się także nieco zabawić czytelnika. Język jest więc bardziej przystępny i oczyszczony ze zbędnego naukowego żargonu. Terminy naukowe są dobrze wyjaśnione, również na przy pomocy przykładów, i ograniczone do niezbędnego minimum. Znajdziemy tu sporo anegdot, "historii z życia wziętych", a autorzy robią wszystko, by zainteresować czytelnika, zaangażować go i wciągnąć w tok wywodu. Znajdziemy tu również coś, co powinno być standardem w podręczniku przeznaczonym dla studentów, lecz jest rzeczą nie do pomyślenia dla znakomitej większości polskich autorów, mianowicie zestawy pytań i ćwiczeń wieńczące każdy rozdział. Same rozdziały traktują wyłącznie o jednym omawianym aspekcie i nie toną w morzu dygresji, nie błądzą na ścieżkach bezładnych rozważań filozoficznych (co znów nie jest zasadą w polskich podręcznikach). Tytuły rozdziałów są może "nudne i prozaiczne" (jak "Historia komiksu" i "Czytelnicy komiksów"), ale za to bardzo informatywne. Widać od razu, że służą autorom do informowania i organizowania treści, a nie do popisywania się wyszukanymi, choć mętnymi bon motami.

Podsumowując, "The Power of Comics" to rzetelna i dobrze napisana książka o komiksie amerykańskim. Nie jest to jednak książka o komiksie w ogóle, gdyż utworów zza oceanu żadną miarą nie można utożsamiać z komiksem jako takim. Książka napisana jest "po amerykańsku" i znajdziemy w niej wszystkie mocne i słabe strony takiego stylu pisania. Z jednej strony mamy więc znakomite przygotowanie merytoryczne, dbałość o prostotę wywodu, solidny komponent dydaktyczny oraz szeroko rozumianą "przyjazność dla użytkownika". Z drugiej strony, dostajemy swoisty "amerykanocentryzm", rozwlekanie się nad problemami nie mającymi wielkiego znaczenia dla czytelników spoza Stanów, miejscami zbyt silny nacisk na przemysł i aspekt ekonomiczny komiksu kosztem rozważań nad aspektem artystycznym. Bez wątpienia przydałby nam się polski (europejski) odpowiednik książki Duncana i Smitha...

Warto zajrzeć również na stronę internetową książki www.powerofcomics.com Znaleźć tam można m.in. dodatkowe teksty, które nie zmieściły się w podręczniku oraz garść materiałów dla nauczycieli.

  • Duncan, R. i Smith, M. J. (2009) The Power of Comics. The History, Form and Culture. Nowy Jork & Londyn: Continuum.

Zobacz też: