17 października 2010

Znak

Za twórców współczesnej semiotyki uważa się dwóch uczonych: szwajcarskiego językoznawcę Ferdinanda de Saussure'a (1857-1913) i amerykańskiego filozofa Charlesa S. Peirce'a (1836-1914). Ferdinand de Saussure interesował się przede wszystkim znakiem językowym. Znak to dla tego badacza połączenie pojęcia ("oznaczane", franc. signifié) i obrazu dźwiękowego ("oznaczające", franc. signifiant). Obraz dźwiękowy nie powinien być tu mylony z dźwiękami, tj. wibracjami powietrza produkowanym przez organy mowy. Jest to raczej wrażenie psychiczne powstające, gdy słyszymy te dźwięki lub jeszcze inaczej: pojęcie tych dźwięków (patrz rys. 1). Na przykład, znak-słowo drzewo to połączenie pojęcia 'drzewo' (rodzaj "mentalnego obrazu" drzewa) i obrazu dźwiękowego słowa drzewo. Dźwięk powstałby, gdybyśmy wypowiedzieli słowo "na głos"; obraz dźwiękowy powstaje, gdy wypowiadamy je "w myślach". Zauważcie, że podczas takiego "bezgłośnego" wypowiadania słowa nie powstają żadne dźwięki, pojawia się jedynie pojęcie dźwięków, czyli właśnie saussure'owski obraz dźwiękowy. Znak jest więc dla szwajcarskiego językoznawcy tworem czysto myślowy (połączeniem dwóch pojęć), który może, ale nie musi manifestować się w materialnej rzeczywistości.

13 października 2010

Podręcznik zza oceanu

Wiosną tego roku prawie wpadła mi w ręce książka The Power of Comics Randy'ego Duncana i Matthew J. Smitha. Piszę prawie, bo gdy zobaczyłem ją na stoisku wystawionym przy jednej z konferencji anglistycznych przez dwa dni hamletyzowałem, czy powinienem ją kupić, a gdy wreszcie podjąłem decyzję, okazało się, że ostatni egzemplarz właśnie sprzedano. Wypełniłem więc druk zamówienia i książka przyjść miała pocztą po góra trzech tygodniach. Ostatecznie przyszła dopiero po trzech miesiącach, ale w końcu mogłem położyć na niej swoje łapy.

1 października 2010

Komiks jako kod (?)

Kod to we współczesnej semiotyce słowo-wytrych. No, może nie jest to taki wytrych, bo choć posługują się nim liczni badacze, to otwiera ono już niewiele drzwi. Terminu tego często używają semiotycy będący na bakier z metodologią badań, którzy swe chwiejne analizy opierają na garści kiepsko zdefiniowanych i nie powiązanych ze sobą terminów-zaklęć. Nie jest to oczywiście reguła, gdyż w pewnych kontekstach termin kod ma nadal dużą wartość, lecz bywa on niestety dość często nadużywany.