7 kwietnia 2012

2001: Odyseja kosmiczna: dźwięk próżni i kosmiczny balet

2001: Odyseja kosmicznaNie może być oczywiście tak, bym przy moim semiotycznym zboczeniu obejrzał jakiś film zupełnie normalnie. Większość widzów zastanawia się po prostu, czy film ich nudzi czy nie. Erudyci popkultury bawią się w szukanie aluzji, znanych motywów i intertekstualnych wycieczek. Hipsterscy studenci kierunków humanistycznych zastanawiają się jak to, co oglądają ma się do neomarksistowskiej teorii późnego kapitalizmu lub lakanistycznego dekonstrucjonizmu w ujęciu wczesnego Žižka. Ale nawet ci ostatni ze zgrozą patrzą na mnie, gdy mówię, co ja w filmie dojrzałem. Ostatnio ofiarą takiego właśnie semiotycznego oglądania padła 2001: Odyseja kosmiczna. A dokładniej rzecz ujmując, przyglądałem się z uwagą jak film Kubricka używa dźwięku (zarówno muzyki, jak i innych efektów) do przekazywania znaczenia.