21 sierpnia 2018

Artykuł o metonimii wizualnej

Dziś kolejna prywata i bezwstydna autopromocja: jakiś czas temu w piśmie The Comics Grid ukazał się mój artykuł na temat metonimii wizualnej w komiksie (po angielsku). Zapraszam do lektury!

6 sierpnia 2017

Dwuwymiarowa teoria odniesienia

(Przed lekturą tego wpisu warto zapoznać się z tekstem „Opisowa teoria odniesienia Gottloba Fregego” oraz „Przyczynowa teoria odniesienia Saula Kripkego”.)

Większość filozofów języka zgadza się z argumentami Saula Kripkego przeciwko opisowej teorii odniesienia. Niektórzy uważają jednak, że argumenty te prowadzą do nieintuicyjnego wniosku, że nasza wiedza o ludziach i obiektach nie odgrywa żadnej roli w ustalaniu odniesienia nazw własnych i rodzajowych. Wydaje się, że aby skutecznie odnieść się na przykład do odtwórcy roli Terminatora przy pomocy nazwy własnej Arnold Schwarzenegger musimy jednak wiedzieć coś o Arnoldzie Schwarzeneggerze. Podobnie, jeśli nasz słuchacz ma odgadnąć, kogo mamy ma myśli używając nazwy Arnold Schwarzenegger, słuchacz ów powinien wiedzieć coś na temat tego znanego aktora. Ta intuicja prowadzi nas z powrotem do poglądów Gottloba Fregego, który twierdził, że znajomość cech (intensji) powiązanych z osobami i przedmiotami jest istotna w ustalaniu odniesienia (ekstensji). Główny zarzut Kripkego przeciwko przeciwko temu poglądowi mówi, że nazwy odnoszą się skutecznie do osób i przedmiotów, nawet jeśli użytkownicy mają niepełną lub błędną wiedzę na temat tychże, a także odnoszą się skutecznie w innych możliwych światach, w których osoby i przedmioty mają inne intensje niż te, które posiadają w naszym świecie.

23 lipca 2017

Przyczynowa teoria odniesienia Saula Kripkego

(Przed lekturą tego wpisu warto zapoznać się z tekstem „Opisowa teoria odniesienia Gottloba Fregego”.)

Opisowa teoria odniesienia udziela odpowiedzi na pytanie, dlaczego zdania (1a) i (1b) mają inną wartość poznawczą, mimo że nazwy w nich zawarte odnoszą się do tego samego obiektu. Jest ona również zgodna z intuicyjnym przekonaniem, że aby skutecznie się do czegoś odnosić, musimy coś o tym czymś wiedzieć.
(1a) Gwiazda Poranna to Gwiazda Poranna.
(1b) Gwiazda Poranna to Gwiazda Wieczorna.
Jednak nad teorią tą zaczęły gromadzić się czarne chmury, gdy w latach 70-tych XX wieku amerykański filozof Saul Kripke wykazał, że prowadzi ona do dość dziwnych konsekwencji. Kripke posłużył w tym celu rodzącą się wtedy logiką modalną, w której kluczowymi pojęciami są konieczność i możliwość.

15 lipca 2017

Opisowa teoria odniesienia Gottloba Fregego

Omawiając różne teorie naukowe, dopuszczaliśmy do głosu językoznawców i semiotyków, którzy badają wewnętrzną strukturę znaku, sposoby, w jakie pojedyncze znaki łączą się w większe kompleksy, powiązanie między formą znaku a jego znaczeniem lub (we wpisie o pragmatyce) o tym, jak „robimy coś” przy pomocy znaków w interakcjach z innymi ludźmi. Pora zająć się teraz zagadnieniem, któremu językoznawcy i semiotycy poświęcają zadziwiająco mało czasu, mimo że, intuicyjnie rzecz biorąc, jest to chyba najbardziej podstawowa i pierwotna funkcja znaków językowych1. Chodzi o odniesienie, czyli sposób w jaki znaki wiążą się w przedmiotami w świecie rzeczywistym. Jest to temat roztrząsany przede wszystkim w analitycznej filozofii języka, więc teoriami z tej właśnie dziedziny będziemy się tu i w kolejnych wpisach zajmować.

18 lipca 2015

Semiotyczna ciągłość komiksu - ciąg dalszy

A jeśli nie znudziła się wam jeszcze ciągłość semiotyczna (zob. poprzedni post), na Academia.edu możecie przeczytać kolejny artykuł na jej temat (po angielski, pre-print artykułu z IJOCA 17.1. Specjalne podziękowania dla Johna A. Lenta, który wyraził zgodę na publikację tego pre-printu online).

20 marca 2015

27 marca 2014

Pragmatyka

Pragmatyka to dział semiotyki zajmujący się badaniem sposobu, w jaki znak "działa" w rzeczywistości społeczno-kulturowej. U podstaw pragmatyki leży założenie, że teksty znakowe, na przykład zdania wypowiadane przez ludzi nie tylko coś znaczą, ale także, a może przede wszystkim, coś robią. Jednym z pionierów tego podejścia na gruncie językoznawstwa był John Austin, autor książki How to do things with words (1952). Aby bardziej szczegółowo określić różne typy takich społeczno-kulturowych oddziaływań w sferze języka, Austin ukuł pojęcia aktu mowy, czyli "czynności" wykonywanej w trakcie mówienie. Każdy akt mowy dzieli się na 3 fazy:

9 grudnia 2011

The medium is the message

Dziś na warsztacie temat-potwór: wielki, ciężki i groźny, choć z pozoru mały, niewinny i trochę bez sensu. Mowa o słynnej maksymie Marshalla McLuhana "The medium is the message", tłumaczoną na polski jako "medium jest informacją". Tłumaczenie to dość trafne, choć niestety zatraca się w nim mile mrucząca aliteracja angielskiego oryginału. Niewiele naukowych sloganów zrobiło tak oszałamiającą karierę, może także dlatego, że od samego początku miało wychodzić poza ścisłą semiotykę ku rozległym wodom szeroko pojętej humanistyki. Skutkiem tego dziś do "The medium is the message" przyznają się chętnie zarówno semiotycy wszelkich szkół, jak i medioznawcy, filozofowie, literaturoznawcy i kto tam jeszcze. Maksymie McLuhana napisano już bardzo dużo i bardzo mądrze, a próba całościowego opisu tego zwięzłego bon motu rozsadziłaby pewnie ramy mojego skromnego bloga, ograniczmy się więc do ogólnego naszkicowania jego sensu w kontekście semiotyki komiksowej.

21 czerwca 2011

Skąd się bierze żart, czyli o humorze w komiksach Tadeusza Baranowskiego

Dwa tygodnie temu opublikowałem krótki przegląd naukowych teorii humoru. Dziś wcielam teorię w życie, a właściwie wykorzystuję teorię do opisania konkretnych przykładów. Jak zapewne nie trudno się domyśleć, skupię się na humorze w komiksie, a dokładniej na humorze w komiksach Tadeusza Baranowskiego. Omówienie to będzie, rzecz jasna, pobieżne i skrótowe; postaram się raczej zasygnalizować pewne zjawiska, a nie przeprowadzić jakąś dogłębną i szczegółową analizę. Mam jednak nadzieję, że dzisiejszy post pomoże nieco ogarnąć ten ciekawy temat.

7 czerwca 2011

Teorie humoru

Czy można stworzyć naukową teorię humoru? Wielu ludzi uważa, że nawet jeśli jest to możliwe, to z pewnością nie ma większego sensu. Humor jest czymś tak ulotnym i intuicyjnym, że trudno ująć go w sztywne ramy naukowych analiz, a nawet jeśli się to uda, to humor przestaje być śmieszny. Humorem należy się cieszyć, doświadczać go, a nie rozkładać na czynniki pierwsze. Z argumentami takimi można się zgodzić lub nie (choć "Po co komu elektryczność?" pisałem niedawno o pozornej bezużyteczności badań naukowych), co nie zmienia faktu, że humor od kilku już dekad znajduje się w kręgu zainteresowań nauki.

5 maja 2011

Gestalt oraz figura i tło

Gestalt

Według psychologii gestaltu (zwanej też psychologią postaci), ludzie postrzegają raczej ogólny obraz przedmiotu, niż poszczególne części, z których ten przedmiot się składa. Naszą uwagę przykuwają więc przede wszystkim całości, a nie części składowe. Na przykład, gdy patrzymy na dom, postrzegamy go jako stosunkowo jednorodną całość, a nie zbiór elementów takich jak okna, drzwi, ściany lub dachówki. Patrząc na dany przedmiot możemy też oczywiście skupić się na częściach składowych, lecz jest to niejako kolejna faza procesu poznawczego, wymaga od nas dodatkowego i "nienaturalnego" wysiłku. Taka jednorodna całość postrzegana przez ludzki umysł nosi nazwę gestaltu, a percepcja, w której ogląd całości jest ważniejszy niż analiza części składowych, nazywa się percepcja holistyczna. Jednym z pierwszych badaczy percepcji holistycznej był niemiecki psycholog Max Wertheimer (1880 – 1943).

28 kwietnia 2011

"Po co komu elektryczność?"

Dziś post z nieco innej beczki i nieco na marginesie komiksowo-semiotycznych rozważań. Semiotyką (nie tylko komiksu) zajmuję się już od jakiegoś czasu i niejednokrotnie słyszałem komentarze typu "po co się tym zajmować?", "nie lepiej robić coś bardziej praktycznego, prowadzić jakieś użyteczne badania?", "przecież to się nigdy nikomu nie przyda". Niektórzy rzucają takie komentarze, ponieważ mają alergię na myślenie i słowa dłuższe niż trzy sylaby i rzeczywiście nie potrafię odpowiedzieć im nic, co mogłoby satysfakcjonującego. Są również osoby, którymi kieruje ciekawość lub szczerze martwią się, że marnuję mój cenny czas na coś zupełnie nieproduktywnego. Takim osobom dedykuję poniższą anegdotkę.

14 kwietnia 2011

Być albo nie być (komiksem)

Uff, zdaje się, że mamy już za sobą najważniejszą cześć znęcania się nad definicją komiksu. Dwa tygodnie temu pisałem o polisemii słowa komiks i wyborze znaczenia, które jest zazwyczaj uwzględniane w definicji. Tydzień temu rozwodziłem się nad definicją kognitywną komiksu, która może być alternatywą dla definicji klasycznej. Przy okazji przyjrzeliśmy się bliżej prototypowemu komiksowi, będącemu niejako "centralnym" przedstawicielem kategorii. Jeśli zaś komiks prototypowy znajduje się w centrum kategorii, proponuję zeksplorować dziś granice tejże, sprawdzić ich zasięg i przetestować wytrzymałość. Na pograniczu znajdziemy teksty, których przynależność do kategorii budzi wątpliwości. Czy jest to jeszcze komiks? Jeśli nie, to czym to coś właściwie jest? A co jeśli tekst pozornie wyczerpuje definicję komiksu, lecz intuicja podpowiada nam, że komiksem to raczej nie jest?

7 kwietnia 2011

Esencja i prototyp

W poprzednim poście pisałem o polisemii słowa komiks, która utrudnia stworzenie jednej definicji tego terminu. Skoro komiks ma aż cztery nieco różniące się od siebie znaczenia, teoretycznie możemy sformułować aż cztery różne definicje! W praktyce jednak najbardziej podstawowymi i najszybciej "kojarzonymi" znaczeniami są 'medium' i 'tekst' i to wokół tych znaczeń krążą faktyczne definicje.

Teraz z kolei wypada zadać pytanie o sposób definiowania pojęcia. Definiowanie jest procesem pokrewnym kategoryzacji, czyli przyporządkowywaniu obiektów i zjawisk pojęciom w naszych umysłach (por. "Kategoryzacja"). I tak istnieją na świecie pewne obiekty, które skategoryzujemy jako komiksy i obiekty, których nie da się tak skategoryzować. Jeśli zaś chodzi o definiowanie, możemy przyjąć, że tworzenie definicji jest próbą opisu kategorii przy pomocy słów.

1 kwietnia 2011

Komiks w sieci znaczeń

W kwietniu chciałbym poznęcać się nieco nad definicją komiksu. Zgadzam się w stu procentach z Michałem Błażejczykiem, autorem artykułu "Koń jaki jest, każdy widzi, czyli o definicji komiksu", że sprawa jest nieco bardziej skomplikowana niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Bo niby każdy wie jak koń wygląda, lecz opisać konia tak, by opis ten nie był jednocześnie opisem zebry i muła jest już nieco trudniej. A może należałoby uznać, że zebra to jednak koń, tylko trochę dziwny? I czy można powiedzieć, że muł to w połowie koń, a jeśli tak, to w której połowie? Wychodzi na to, że im bardziej się do konia zbliżamy, tym bardziej zaczyna nam wierzgać.

9 marca 2011

Komiks jako tekst (?)

Czy komiks może być tekstem? Odpowiedź na to pytanie, jak zresztą na wiele pytań z dziedziny semiotyki, brzmi "tak i nie". A dokładniej "to zależy". W tym przypadku zależy od tego, jak rozumiemy termin tekst. Zgodnie z rozumieniem potocznym, tekst jest graficznym zapisem pewnej wypowiedzi językowej i w tym sensie komiks tekstem nie jest, choć tekst wykorzystuje. Takie podejście prowadzi jednak do dość wąskiej i niedoskonałej definicji tekstu (zob. "Kryteria tekstowości"). Do dyspozycji mamy również bardziej precyzyjną, a zarazem wszechstronną definicję tekstu opartą na kryteriach zaproponowanych przez językoznawców Roberta de Beaugrande i Wolfganga Dresslera. O definicjach i kryteriach pisałem dokładniej w poście "Kryteria tekstowości", więc jeśli nie zetknęliście się do tej pory z teorią tych autorów, warto rzucić okiem na ten tekst.

27 lutego 2011

Kryteria tekstowości

Czym jest tekst? Na pierwszy rzut oka, odpowiedź na to pytanie wydaje się być banalnie prosta, ale diabeł, jak zwykle zresztą, tkwi w szczegółach. Tym feralnym szczegółem tym jest tutaj sposób rozumienia terminu tekst. W rozumieniu potocznym, które pierwsze przychodzi na myśl, jest to graficzny zapis jakiejś wypowiedzi językowej. Tekst określają więc dwa kryteria, które roboczo sformułować można jako:

5 stycznia 2011

Amalgamaty konceptualne

Teoria amalgamatów konceptualnych to metodologia pozwalająca opisywać powstawanie złożonych struktur semantycznych. Została ona stworzona przez przez Gillesa Fauconnier i Marka Turnera w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na początku stosowana była do opisywania zjawisk językowych, m.in. jako alternatywna metoda analizowania metafor pojęciowych (patrz "Metafora i metonimia"). Wkrótce jednak zarówno sami twórcy teorii jak inni uczeni zaczęli używać jej do opisywanie wielu innych rodzajów danych, jak na przykład rysunki satyryczne, znaki graficzne, dzieła sztuki, archetypy kulturowe, a nawet zachowania seksualne ludzi. Obecnie zwolennicy teorii amalgamatów uznają ją za potężne i niezwykle wszechstronne narzędzie analizy niemal każdego rodzaju zjawisk cywilizacyjno-kulturowych. Fauconnier i Turner swoją książkę o amalgamatach nie bez kozery zatytułowali The Way We Think (czyli w wolnym tłumaczeniu Sposób w jaki myślimy), sugerując tym, że jest to jeden z najbardziej podstawowych i uniwersalnych procesów poznawczych.

19 grudnia 2010

Metafora i metonimia

Metafora (lub przenośnia)

W artykule "The contemporary theory of metaphor" (1993) George Lakoff wymienia kilka twierdzeń na temat metafory, które "tradycyjne" języko- i literaturoznawstwo przyjmuje bez dowodu, m.in.:

  • Zwykły, codzienny język jest całkowicie dosłowny, nie ma w nim miejsca na metaforę.
  • Wszystkie pojęcia można zrozumieć dosłownie, tj. bez używania metafor.
  • Jedynie dosłowne wypowiedzi mogą być prawdziwe lub fałszywe.
  • Wszystkie definicje w naszym "mentalnym słowniku" są dosłowne, czyli niemetaforyczne.

4 grudnia 2010

Komiks jako język (?)

Wyrażenie "język komiksu" jest powszechne zarówno w publicystyce "papierowej", jak i elektronicznej. Najczęściej jest to po prostu metafora – słowem "język" określa się tu sposób opowiadania historii przy pomocy znaków oferowanych nam w ramach komiksowego medium (obrazy i napisane słowa). Pamiętać jednak należy, że to metaforyczne rozumienie nie sprawia, że komiks jest językiem w ścisłym znaczeniu tego słowa. Podobieństwa między komiksem a językiem istnieją, ale są dość powierzchowne; sprowadzają się chyba tylko to tego, że oba łączą różne znaki wedle pewnych określonych praw w spójny tekst.